top of page
sterne-rauch-nebel-hintergrund.jpg
  • Zdjęcie autoraniezastarapanna

Nikt nie ma obowiązku tolerować nieproszonych gości

Czy wolność gospodarza kończy się, kiedy do jego domu wpraszają się goście? 🤔 Nie. Nikt nie ma obowiązku tolerować nieproszonych gości. A nawet jeżeli goście byli proszeni, to prawem gospodarza jest ich wyprosić. Z każdego powodu, jaki wyda mu się wystarczająco ważny.


Ciąża jest błogosławieństwem, jeżeli jest chciana. Wtedy rozkładane są czerwone dywany i zarodek w łonie mamy witany jest ze wszystkimi honorami. Wtedy też najczęściej mama od początku buduje ze swoim dzieckiem emocjonalną więź – tak, ona sama na poziomie osobistym, emocjonalnym i subiektywnym może (i często chce) traktować rozwijający się w niej płód jako dziecko, ma do tego pełne prawo; z obiektywnego, biologicznego i medycznego punktu widzenia cały czas mamy jednak do czynienia z płodem, czyli rozwijającą się zapłodnioną komórką. Gdyby było inaczej, obchodzilibyśmy upłodziny zamiast urodzin, a 500+ przysługiwałoby “życiu od chwili poczęcia”. To naprawdę druzgocące, że we współczesnej Polsce trzeba to wyjaśniać tak wielu ludziom. Płód nie jest dzieckiem, płód ma potencjał stania się dzieckiem.

Ciąża oparta jest na pasożytnictwie, nie symbiozie. W tej relacji to kobieta, nie płód, ponosi koszty fizjologiczne, zdrowotne, emocjonalne oraz materialne i to ona jest w tej relacji stroną decyzyjną; przede wszystkim dlatego, że płody nie mają zdolności komunikowania swoich decyzji, o ile byłyby w stanie je podejmować (no, nie wiemy tego). Jeżeli odłączyć płód od karmicielki, zapłodniona komórka po prostu przestanie się rozwijać. Naprawdę nie wiem, czego więcej trzeba katolickim fundamentalistom, by zrozumieć, że płód i dziecko to po prostu nie jest to samo.


☝️ Żeby było jasne, bardzo im współczuję tej ich histerii. To zjawisko jest stosunkowo łatwo wyjaśnialne. Ludzie, którzy mają tak ogromną potrzebę ingerowania w cudze życia, a jednocześnie regulowania wiary świeckim prawem, to ludzie kompletnie zagubieni. Bez religijnych dogmatów są jak dzieci we mgle. Samodzielne podejmowanie procesów myślowych nad problemami moralnymi po prostu ich przerasta; są przyzwyczajeni do jasnych, ścisłych wytycznych. Wolą, kiedy decyzje zapadają gdzieś ponad nimi, bo nie są w stanie znieść odpowiedzialności, z jaką wiąże się ich podejmowaniem. Wolą, kiedy sprawy toczą się samoistnie i bez ich ingerencji. Nie wierzą we własną sprawczość, nie chcą jej, a przede wszystkim się jej boją. Boją się też zgorszenia, jakie wywołują w nich ludzie wyłamujący się z przyjętych przez nich wierzeń i zabobonów.


🧐 “Jak dalece szczegółowo można snuć analogię religii i nerwicy natręctw, ile osobliwości i kolein procesu powstawania religii da się zrozumieć dzięki temu. Dobrze też pasuje do tego fakt, że człowiek pobożny w wysokim stopniu jest chroniony przed niebezpieczeństwem zapadnięcia na pewne schorzenia neurotyczne; przyjęcie na siebie powszechnej nerwicy uwalnia go od zadania wykształcenia nerwicy osobistej” – pisał Sigmund Freud w 1927 (❗️) roku w publikacji “Przyszłość pewnego złudzenia”.


Jak zauważył w tym samym wywodzie, 🧐 “kto już raz doszedł do takiego stanu, że bezkrytycznie przyjmuje wszelkie absurdy doktryn religijnych, a nawet nie dostrzega istniejących między nimi sprzeczności, nie powinien się dziwić, że myślenie mu szwankuje. Nie mamy innego środka na opanowanie naszej popędowości prócz inteligencji. Jak można spodziewać się po ludziach opanowanych przez zakaz myślenia, że osiągną ideał psychologiczny – prymat inteligencji?”.


🧐 “Człowiek, który przez dziesiątki lat zażywa środek nasenny, nie zaśnie, rzecz jasna, jeśli mu go odebrać. (…) oddziaływanie pociech religijnych można zrównać z wpływem narkotyku”.


🧐 “Człowiek nie może być dzieckiem wiecznie, musi się w końcu ważyć na wejście we »wrogie życie«. Można to określić mianem »wychowania do rzeczywistości«”.


🧐 “Ludzkość przezwycięży tę fazę neurotyczną, wyrośnie z niej, jak wiele dzieci wyrasta z podobnych nerwic”.


🧐 “Rozum i doświadczenie na dłuższą metę nie mogą być sobie przeciwne, ich sprzeczność zaś z religią jest aż nadto uchwytna”.


Z religijnej nerwicy wybudził się już cały cywilizowany świat. My jednak przez dodatkowe stulecie uparcie rozpędzaliśmy tę chybotliwą kolejkę wąskotorową. Mimo wszystko jednak właśnie zaczęło się ostre hamowanie.


Konfrontacja z toczącą się obecnie dyskusją publiczną wywołuje w katolickich fundamentalistach stan delirium. Znajdźmy w sobie dla nich współczucie.

Comentarios


Los comentarios se han desactivado.
bottom of page