top of page
sterne-rauch-nebel-hintergrund.jpg
  • Zdjęcie autoraniezastarapanna

Płód nie jest synonimem dziecka, zwłoki nie są synonimem człowieka

Zaktualizowano: 31 lip 2023

Płód – dziecko – człowiek – według “konserwatystów obyczajowych”, zwolenników ideologii pro-birth, można i należy określać w ten sposób poszczególne stadia życia człowieka. Ich zdaniem wszystkie te określenia winny być rozumiane i stosowane zamiennie. W ten sposób o płodach można z pełną powagą mówić jak o dzieciach, “dzieciach poczętych”. Gdyby jednak dodać do tego łańcuszka kolejny człon – "zwłoki" – bez trudu zauważymy oczywistą nieścisłość, czy raczej naumyślne nadużycie i manipulację, do jakiej uciekają się prourodzeniowi ideolodzy.


O ile o ludzkich zwłokach – również w sensie obiektywnym, nie tylko emocjonalnym – istotnie można by było powiedzieć “człowiek umarły”, to należy pamiętać, że w tym wypadku opieralibyśmy się na poprzednim, już zaistniałym stadium jego istnienia. Zasadne jest więc zakotwiczanie naszego myślenia o tymże umarłym człowieku w jego żywej przeszłości, szczególnie jeśli była to osoba nam bliska. Byłoby jednak niezrozumiałe, gdyby ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych stosowała w swojej treści wskazówki co do chowania “ludzi umarłych”. Ustawa wskazuje, jak należy postępować ze zwłokami, ewentualnie ze “zwłokami osób zmarłych” lub jednokrotnie “ciałami osób zmarłych”. Z mojej perspektywy jest to całkiem logiczne, ponieważ osoba umarła, a my teraz mamy do czynienia z jej pustym ciałem bez życia i duszy, w której zasadniczo koncentruje się nasze człowieczeństwo. Z tym zgodziłby się chyba nawet katolicki ideolog?


Ale płody – to dla zwolennika ideologii pro-birth nie są potencjalne, przyszłe pojemniki na ludzkie dusze, tylko pojemniki związane z duszą już od chwili poczęcia, ponieważ ideologia pro-birth wywodzi się bezpośrednio z ideologii katolickiej, która taką właśnie wizję ludzkiego życia zakłada. Jednak ktoś, kto z katolickim konceptem się nie zgadza - a Polska wciąż formalnie nie jest państwem wyznaniowym - nie powinien mieć też obowiązku internalizowania katolickiego konceptu życia, szczególnie obowiązku umocowanego świeckim prawem.


Zamienne stosowanie określeń “płód” i “dziecko” opiera się na założeniu, że każdy płód przeobrazi się z czasem w dziecko. Ta manipulacja narzuca nam jednak uznanie tego faktu jako czegoś nieuniknionego i bezdyskusyjnego. Tymczasem, jak wie to nawet skrajny laik, nie każdy poczęty płód staje się dzieckiem, ponieważ wystarczy odłączyć go od organizmu matki, by przestał się rozwijać. A często nawet i tego płód czy zarodek nie potrzebuje, przestając się rozwijać samoistnie.


Pojęcie “dziecka poczętego” ma jednak zakotwiczać nasze myślenie o płodzie w jego przyszłym potencjale człowieczeństwa, czyli w czymś co może, a nie musi się wydarzyć. Tego rodzaju manipulacje to obrzydliwe gwałty na wrażliwych ludzkich umysłach. W sytuacji, kiedy żerują na najgłębszych lękach i emocjach, są obrzydliwe po stokroć.


Podsumowując: mówiąc o ludzkich zwłokach – “człowiek umarły”, nie popełniamy nadużycia, ponieważ jest to synonim opisowy, odnoszący się do poprzedniego stadium życia tej istoty; stadium, które już obiektywnie zaistniało i któremu nie możemy zaprzeczyć. Natomiast mówiąc o ludzkim płodzie “dziecko poczęte”, odnosimy się do potencjalnego, przyszłego stadium rozwoju tej istoty, które jednak nie musi wcale nastąpić, a umyślne korzystanie z takich pojęć jest formą zaklinania rzeczywistości przez prourodzeniowych narratorów.

Ze względu na bałagan w publicznej dyskusji dotyczącej (braku) prawa do aborcji wydaje mi się zasadne uściślić jeszcze, że moje rozważania dotyczą właśnie publicznej dyskusji i tego, co reguluje nasze prywatne życia – czyli świeckiego prawa. Świeckie prawo nie ma prawa wciskać nam narracji o “dzieciach poczętych”, ponieważ takie dzieci w sensie obiektywnym nie istnieją, a już z pewnością nie należy ich automatycznie zrównywać z konceptem ludzkiego płodu. Istnieją ludzkie płody, które w przyszłości, być może, w wystarczająco sprzyjających warunkach, staną się dziećmi, oraz takie, które się nimi nie staną – nawet jeśli według katolickiego ideologa ludzka dusza rodzi się w chwili połączenia plemniczka z jajeczkiem.


Więcej logiki można by odnaleźć w nazywaniu dzieci "płodami narodzonymi", ale kto rozsądny chciałby bawić się w takie fortele.

Comments


Commenting has been turned off.
bottom of page